Jeszcze panowała ciemna noc, gdy 9 grudnia o godz. 5 rano wybraliśmy się na wycieczkę do Warszawy. Humory nam dopisywały i nawet nie bardzo byliśmy senni. Wśród wesołych żartów, rozmów i piosenek  śpiewanych przez Mariolę szybko dojechaliśmy do Warszawy. Najpierw udaliśmy się do Muzeum Powstania Warszawskiego, które zwiedzaliśmy z przewodniczką. Mówiła bardzo ciekawie. Poznaliśmy wiele nieznanych faktów z historii. Chodziliśmy kanałami, byliśmy w bunkrze, oglądaliśmy film o zniszczonej Warszawie. Atmosfera była niepowtarzalna. Mogliśmy poczuć się powstańcami.

Później podziwialiśmy Pałac Namiestnikowski – siedzibę prezydenta Polski i stojący przed nim pomnik Józefa Poniatowskiego, byliśmy przy grobie Nieznanego Żołnierza, Pomniku Smoleńskim i Lecha Kaczyńskiego. Następnie przeszliśmy spacerem na Stare Miasto i tu każdy miał trochę wolnego czasu. Najbardziej oryginalnie  spędzili go Wiktor i Szymon jeżdżąc na łyżwach po lodowisku zorganizowanym na rynku Starego Miasta. Warszawa była pięknie przystrojona, był to czas przedświąteczny i przed Zamkiem Królewskim, obok Kolumny Zygmunta, stała olbrzymia, piękna choinka, a wszystkie ulice iskrzyły się od różnych dekoracji. Było uroczo.

W końcu trzeba było udać się do hotelu, gdzie czekała na nas obiadokolacja. Mieszkaliśmy z pełnymi wygodami w hotelu Aramis. Wiadomo, jak to na wycieczce, nie bardzo było nam do snu, więc na spoczynek udaliśmy się około północy. Rano nie musieliśmy bardzo wcześnie wstawać, gdyż w Sejmie umówieni byliśmy dopiero na 1040. Okazało się jednak, że zaszła jakaś pomyłka i musieliśmy być p godz. wcześniej. To zmobilizowało nas do pośpiechu i udało się zdążyć na czas. Zgodnie z obietnicą w Sejmie czekała na nas Pani Wiceminister, poseł z naszego okręgu Józefa Szczurek–Żelazko. W bardzo przystępny sposób opowiedziała o pracy w sejmie, byliśmy nawet w sali dziennikarzy, co nie wszystkim się udaje. Widzieliśmy kilku posłów znanych nam z mediów.

Następnym punktem programu był Stadion Narodowy. Pani przewodniczka oprowadziła po wszystkich ciekawych miejscach. Byliśmy nawet w szatniach zawodników i lożach vip-owskich.  Stadion i jego wyposażenie zrobiły na nas ogromne wrażenie. Później udaliśmy się do Łazienek, gdzie spacerowaliśmy po alejkach rozległego parku. Podziwialiśmy architekturę głównego budynku, Królikarni, a także piękne pawie i oswojone wiewiórki.

Teraz, czekał nas tylko obiad i droga do domu, która zleciała bardzo szybko. O godz. 21, w Brzesku, przywitaliśmy naszych rodziców, którzy już na nas czekali. Wycieczka była pełna wrażeń, wiele zobaczyłyśmy, co poszerzyło nasze horyzonty myślowe.

Przeżyjmy to jeszcze raz…
Tagi: